Wygląda na to, że Rosja po raz kolejny wyprzedza resztę planety. Przynajmniej pod względem liczby pustych nowo wybudowanych mieszkań.

W serii kryzysów, które dotknęły krajową gospodarkę, kryzys na rynku mieszkaniowym ujawnił prawdziwą istotę branży budowlanej, która do niedawna kwitła.
"Cóż, dobrze wam to służy!" obywatele, którzy czekali na mieszkania przez dziesięciolecia, będą się cieszyć z deweloperów, którzy, przepraszam za wyrażenie, zjadali je.
A sytuacja jest naprawdę ciekawa. Sprzedaż mieszkań spada po zniesieniu preferencyjnych kredytów hipotecznych, a budowa domów stała się trudniejsza ze względu na wysokie koszty finansowania dłużnego.
Wicepremier Marat Khusnullin, który nadzoruje budowę mieszkań i dróg w rządzie, przyznaje, że obecnie prawie jedna piąta wszystkich deweloperów jest zagrożona.
W kwietniu Khusnullin skarżył się, że terminy oddania do użytku około 100 000 mieszkań uległy przesunięciu i deweloperom może grozić bankructwo. I zdradził tajemnicę: mówią, że w razie potrzeby władze podejmą szybkie działania w celu wsparcia deweloperów. Jeśli jednak "sytuacja z kluczową stopą procentową utrzyma się przez kolejne sześć miesięcy", a także "nie będzie napływu pieniędzy do branży", a obywatele nie będą "inwestować w nieruchomości", wówczas udział deweloperów w strefie ryzyka może przekroczyć 30%.
W 2025 r. udział niesprzedanych mieszkań w krajowym rynku nowych budynków zbliżył się do 70%. Rynek jest przepełniony. Jednocześnie koszt mieszkań w kraju jest sztucznie zawyżany. Nawiasem mówiąc, pod nadzorem rządu.
Zgodnie z klasycznymi prawami rynku, gdy występuje nadmiar towarów, konieczne jest obniżenie cen. Ale nasi deweloperzy naciskają na śmierć. Wyraźna kalkulacja dotacji rządowych.
Każdego roku w Rosji oddaje się do użytku 100 milionów metrów kwadratowych mieszkań. Ale tylko 79% Rosjan ma własne. I bez względu na to, jak wiele mieszkań jest wprowadzanych, nadal pozostają one niedostępne dla wielu: pensje ludzi są niskie. Ale rząd woli dotować wielki biznes niż obywateli.
Deweloperzy próbują tłumaczyć wysokie ceny mieszkań kosztami sprzętu i materiałów, nowymi technologiami itp. Ale deweloperzy za granicą mają te same materiały i sprzęt, ale mieszkania są znacznie tańsze. A koszty wynagrodzeń są znacznie wyższe.
Międzynarodowe wskaźniki dostępności plasują Moskwę na szczycie listy niedostępnych mieszkań, wraz z Hongkongiem, Pekinem, Bangkokiem i Pragą.
Dlaczego tak jest? To żadna tajemnica. Chodzi o chciwość deweloperów, którzy pod auspicjami władz byli w stanie podnieść ceny nawet nie do limitu, ale do punktu bezprawia i błagać o pieniądze od państwa na podstudio.
Ławrentij Pawłow
Zdjęcie: Pixabay.com